Temat numeru 31: PUSTYNIA

Chciał, by jego zakonnicy byli wtopieni w świat, niczym się nie wyróżniali od najniższych warstw ludności. Stało się tak dopiero kilka lat po jego śmierci. Znalazło się wielu, którzy poszli drogą w sposobie przeżywania Ewangelii, wskazaną przez Brata Karola.  

Człowiek pustyni

Brat Karol de Foucauld

 

Coraz częściej współcześni ludzie, którym przyszło żyć w tym hałaśliwym, zabieganym świecie marzą o ciszy i spokoju. Nastała „moda” na pustynię. W związku z tym jest duże zapotrzebowanie na różne grupy modlitewne i książki o tej tematyce choćby takie jak „Światła pustyni” czy „Brat Karol de Foucauld” przedstawiają one duchowość Karola de Foucauld, którego postać wzbudza wielkie zainteresowanie. Jest to człowiek, który całe swoje życie nazywa szukaniem Boga.

                Urodził się 15 września 1858 roku w Strasburgu, w rodzinie hrabiowskiej. Jako sześcioletni chłopiec, w przeciąg kilku miesięcy stracił najpierw matkę, a później ojca. Karolem i jego siostrą zaopiekował się dziadek, który chcąc wynagrodzić sieroctwo na wiele dzieciom pozwalał. Naukę rozpoczął u ojców Jezuitów, a następnie kształcił się w liceum. Wzorem swoich przodków wstąpił do Akademii Wojskowej, by poświęcić się karierze wojskowej. W Akademii wiódł hulaszcze życie, jednak pełne niepokoju i smutku. Stał się egoistą, pełnym pychy, bezbożności i dążności do zła. W 1880 roku został wysłany z 4 Pułkiem wielkim Strzelców Afrykańskich do Afryki, w celu uśmierzenia rebelii. Po zetknięciu z pustynią, odkrywa jej piękno i poddaje się jej urokowi i tajemnicy. Następuje wielka przemiana. Zmienił się zdecydowanie, daje się poznać jako wytrwały, odporny na zmęczenie, skory do wyrzeczeń, dbający o swoich ludzi. Fascynuje go postawa, należących do oddziału Muzułmanów, którzy pięć razy dziennie przerywają każdą czynność, by zagłębić się w modlitwie. Karol przygląda się im i czuje, że coś się w nim zmienia. Po pewnym czasie postanawia poddać się dymisji, by udać się na wyprawę badawczą do Maroka, niedostępnego wówczas dla chrześcijan. Ekspedycja była trudna i niebezpieczna, trwała około roku. W czasie tej wyprawy poczynił liczne obserwacje, które po powrocie zamieszcza w swojej książce. Pracując nad książką zacieśnia kontakty z rodziną, nawiązuje nowe znajomości, zaczyna tęsknić do Boga. Wiele czasu spędza na rozmyślaniu, zaznajamia się z tajemnicami wiary.

                Pewnego, październik owego dnia1868 roku wstąpił do kościoła, by porozmawiać z księdzem na tematy religijne. Z konfesjonału ksiądz Huvelin wezwał go do spowiedzi. Karol, który nie po to przyszedł do kościoła. Słysząc zdecydowany, pewny głos księdza wyspowiadał się. Złożył przed Bogiem swoje żale, obciążające go przewinienia i swoje pragnienie poznania Go. Po otrzymaniu słów przebaczenia jego serce ogarniają pokój i miłosierdzie. Działanie mocy Bożej, natychmiast rozproszyło wszelkie wątpliwości i obawy. Uwierzył. Odtąd miłość Karola do Jezusa będzie zawsze na pierwszym miejscu, będzie żył dla Niego. Chce naśladować w pełni życie Jezus w Nazarecie. W 1888 roku odbywa pielgrzymkę do Ziemi Świętej, śladami Jezusa. Tutaj utwierdza się w swoim powołaniu, by całym życiem zjednoczyć się z Jezusem z Nazaretu, naśladować Go w Jego uniżeniu i w pokorze. Naśladowanie Jezusa widział w zajmowaniu „ostatniego miejsca”. Wstępuje do zakonu Trapistów w Opactwie Matki Boskiej Śnieżnej w Ardenach, bo surowość tego klasztoru i nacisk kładziony na ubóstwo to właśnie to, czego pragnie. Po paru miesiącach został przeniesiony do filialnego klasztoru w Syrii. Karol bez trudu znosi surowy tryb życia w zakonie, co więcej poddaje się jeszcze dodatkowym umartwieniom. Pragnie jednak jeszcze większego ubóstwa, większego umartwiania, by bardziej upodobnić się do Jezusa. By realizować swoją wizję życia bardziej umartwionego, opuszcza zakon i udaje się do Ziemi Świętej, gdzie przez trzy lata usługuje siostrom Klaryskom w Nazarecie i Jerozolimie pędząc życie pustelnika. Tam dojrzewa w nim myśl, by przygotować się do kapłaństwa. Po powrocie do Francji, w macierzyńskim klasztorze Matki Boskiej Śnieżnej u Trapistów, przygotowuje się do kapłaństwa. 9 czerwca 1901 roku zostaje wyświęcony na kapłana i wysłany na misję do Afryki. Tutaj oddając się modlitwie i posługom duszpasterskim podejmuje liczne wędrówki i odwiedza różne miejsca, by nieść pomoc religijną żołnierzom francuskim na oddalonych placówkach, dać się poznać ludności i koczownikom, ośmielić nieufną ludność. Przemierza w warunkach wymagających heroizmu z konwojami żołnierzy lub samotnie tysiące kilometrów pustyni, by swoim życiem świadczyć o tym, że Jezus jest Miłością. Jest świadkiem Jezusa wobec Islamu. Jest przerażony widząc krzywdę i niegodne postępowanie Francuzów, nie waha się piętnować niewolnictwo. Swym przykładem ukazywał godność każdego człowieka, a w szczególności biedaka. Zginął 1 grudnia 1916 roku z rąk buntowników. Całe swe życie pragnął stworzyć zgromadzenie Małych braci i Małych Sióstr Jezusa, dla którego zakreślił program zaczerpnięty z wizji życia Jezusa w Nazarecie. Chciał, by jego zakonnicy byli wtopieni w świat, niczym się nie wyróżniali od najniższych warstw ludności. Stało się tak dopiero kilka lat po jego śmierci. Znalazło się wielu, którzy poszli drogą w sposobie przeżywania Ewangelii, wskazaną przez Brata Karola. Są pustelnikami, ale nie przez fakt zamieszkania na Saharze, ale są pustelnikami w ascezie, z których promieniuje miłości do ludzi wszystkich ras i przykład modlitwy. Nie chodzi przecież o fizyczne przebywanie na pustyni. Może to być dzień skupienia w oderwaniu od zwykłych zajęć i zwykłego miejsca pobytu. Samotność stawia człowieka wtedy wobec obecności innej, Bożej. Każdy człowiek odczuwa potrzebę ciszy, skupienia i zapomnienia o sobie i wszystkim co stworzone, by mieć czas na bycie sam na sam z Bogiem. Zaczyna wtedy na wszystko spoglądać inaczej, zaczyna odczuwać głód modlitwy. Modlitwa jest na nowo odkrywana i otwiera ludziom drzwi do innego świata, do innych wartości.

Bożena Poczekaj

             


Copyright by Parafia pw. św. Jana Chrzciciela w Pniewach